Nie za dobry miała u mnie start ta płytka. Włączyłem sobie kiedyś ten materiał trochę podminowany, ale po jakimś czasie cedek wylądował z powrotem na półce. Pomyślałem sobie: „nie będę przecież słuchał jakichś mdłych smutów”. Minęło jednak trochę czasu i postanowiłem do tej pozycji wrócić… I teraz, po wielokrotnym przesłuchaniu stwierdzam, że może nie są to aż takie smuty, a tym bardziej nie mdłe smuty… Nie powiem, bardzo zachęcił mnie do ponownego przesłuchania sam tytuł, bo jest po prostu ciekawy hehe. Ale po kolei… Materiał ten zaczyna się spokojniutką bardzo nastrojową balladką. Pierwsze skrzypce gra tu oczywiście wokalistka Paulina, która swoim nieprzeciętnym głosem mocno pracuje na pozytywną ocenę całości. Po tym melancholijnym wstępie przechodzimy do sedna sprawy, czyli tzw. gothic metalu. Może ja niespecjalnie znam się na tego typu muzyce, ale przyznać muszę, że to co usłyszałem na „Sweet Girls Never Say No” to kawał całkiem niezłego grania (oczywiście zakładając, że lubi się taką muzykę). Sporo tu fajnych, czasami nawet całkiem ciężkich partii gitar. Przeważają raczej wolne tempa, choć zdarzają się także bardziej energetyczne przyspieszenia. Jak na tego typu gatunek przystało, pełno tutaj łagodnych, przyjemnych dla ucha melodii i to zarówno pod postacią gitarową , jak i klawiszową. Mi takie granie kojarzy się z takimi zespołami, jak choćby Silentium, The Vision Bleak, a miejscami nawet polskim Forgotten Souls , ale jak już wspomniałem specem w tym temacie nie jestem. Moim zdaniem, poza ciekawymi aranżami i niezłymi melodiami, największym atutem tego materiału są wokale. O Paulinie, która posiada naprawdę interesujące warunki… wokalne (hehe) pisałem już na początku. Jej delikatnemu głosowi wtóruje Ati, który także pokazuje się z dobrej strony. Gość eksperymentuje ze swoim gardłem dość mocno i najczęściej (choć nie zawsze) wychodzi mu to naprawdę efektownie.
Oczywiście nie jest to granie dla zatwardziałych metalowych ortodoksów, ale wszystkim innym, którzy od czasu do czasu lubią odpocząć od blastów mogę spokojnie polecić ten album, szczególnie, że jest do pobrania za darmo z oficjalnej strony zespołu.
Ocena: +7/10
Prezes (Metal RuleZ)
Rzut okiem na okładkę wywołał u mnie niekontrolowany atak śmiechu Oni tak serio?” pomyślałem i jakież było moje zdziwienie, gdy po odpaleniu demówki o przeuroczym tytule ,,Sweet Girls Never Say No,, przywitała mnie naprawdę ciekawa muzyka. Zespół postawił na stylistyczny przepych zaczynając od ballady „Don’t feel” (z wyczuciem zaśpiewanej przez wokalistkę Paulinę), by zaraz potem zapodać klimaty bliskie The 69 Eyes w „Narcotic Romance” (nie na darmo grupa określa swoją muzykę mianem goth’n’roll). Pojawiają się tu także męski wokal (Ati), tworzący z Pauliną bardzo sprawny duet. Kolejny kawałek- „I’m lost”-jest już w całości zdominowany przez wokalistę, który kiepski akcent nadrabia dobrze pasującą do tej muzyki barwą głosu i porywającą ekspresją. Utwór zaczyna się jak rasowy numer Soilwork, a im dalej w las tym ciekawiej. W „Four Walls” grupa udowadnia, że umie poradzić sobie również z bardziej skomplikowanym aranżem-słychać tu wręcz nutę szaleństwa kojarzącą się z wczesnym System of the down. Płytkę zamyka utwór jako jedyny zaśpiewany w języku polskim- „Poza prawdą”. Balladowy początek i ostra, rockowa końcówka-całkiem niezły pomysł na finał. Całość materiału broni się przed wszystkim swoją różnorodnością-kiedy ma być ciężko, do akcji wkraczają miażdżące gitary i ryk wokalisty, kiedy ma być melodyjnie-pałeczkę przejmuje pan od sampli i pani wokalistka. I po mimo, że „Sweet Girls Never Say No” ma jeszcze kilka znamion typowej demówki (produkcja momentami mogła być mniej sterylna, a kompozycje bardziej dopracowane), Coldlight Project udało się wysmażyć naprawdę ciekawą płytkę, która potrafi przykuć uwagę od początku do końca. I to mówi człowiek, który za klimatami gotyckimi specjalnie nie przepada.
(Ocena 3,5/5)
Metal Hammer 12/2010
Jakby wszystkie gotyckie zespoły grały taką muzykę jak COLDLIGHT PROJECT, to ja chętnie zacząłbym gustować w tym stylu. Niestety nie ma zbyt wielu kapel w tym nurcie, które mogłyby mnie na dłużej zainteresować. Ale też COLDLIGHT PROJECT nie jest typowym gotyckim pomiotem. Przynajmniej nie teraz. Promo "Sweet Girls Say No" to szalony materiał, jednak w tym szaleństwie jest metoda. Grupa, z niezrównaną swobodą, lawiruje pomiędzy różnymi stylami muzycznymi, niekoniecznie ściśle ze sobą związanymi a niekiedy zupełnie sobie obcymi. Każdy utwór osadzony jest w innej przestrzeni, co jednak nie do końca mi pasuje. Czasem myślę sobie, że płytka ta została specjalnie skonstruowana w ten sposób, by pokazać wytwórniom, że zespół może grać w każdej możliwej stylistyce: proszę bardzo - zagramy, jak zechcecie, byle tylko ktoś w nas zainwestował... Jednakowoż nie umniejsza to faktu, że materiał jest skomponowany na światowym, profesjonalnym poziomie. Kompozycje są zaaranżowane przepysznie: doskonałe linie męskich i kobiecych wokali (zwerbowanie Pauliny to chyba największe osiągnięcie COLDLIGHT PROJECT:-), wyważone gitary, świetnie brzmiąca perkusja. Kapela prezentuje się bardzo dobrze zarówno w szybkich utworach, jak i balladach, a różnorodność na "Sweet Girls Say No" z czasem nawet przestaje przeszkadzać i staje się głównym atutem. Fakt jest jednak taki, że do tego materiału nie można podchodzić z nastawieniem, że będzie się słuchało metalu, rocka czy chociażby gotyku. Nic z tych rzeczy. Nie jest to muzyka dla tych, którzy lubią klarowną stylistykę. Tutaj trzeba się nastawić, że w ciągu dwudziestu minut przestudiuje się stylistyki podobne dokonaniom wielu wykonawców z różnych gatunków gitarowego, klimatycznego grania. Na promówce "Sweet Girls Say No" znajdziecie klimaty typowo gotyckie, ale także coś a`la RAMMSTEIN, jakby HEY czy też ILLUSION albo motywy podobne do NIGHTWISH bądź starego HEFEYSTOS. Wszystko jednak mocno, mocno wymieszane. Ja w każdym razie czekam na album COLDLIGHT PROJECT, byle by tylko okładka była mniej kojarząca się z pornolem...
Ocena: 4,5 / 6 gatunek: goth & roll
Paweł (Atmospheric Magazine / Webzine)
Na początku powiem wprost i bez ceregieli. Podoba mi się ten materiał i jestem cholernie zaskoczony. Pewnie zapytacie czemu? Ha... sam nie wiem!!! Po prostu nie spodziewałem się tak dojrzałego i baaardzo interesującego albumu z szeroko pojętego nurtu gotyckiego!!! Od pierwszych nut "Don't Feel" na światło dzienne wychodzi ogromne... wyczucie? Talent? Smak? Dobra , jak zwał tak zwał. Ale utwór ten jest po prostu... GENIALNY!!!!! Począwszy od delikatnych, oszczędnych instrumentaliów, a skończywszy na kapitalnym wokalu niejakiej Pauliny. Ależ ta dziewczyna ma przecudowny głos i fenomenalne wyczucie klimatu oraz melodii!!! Uuuhhh... a to dopiero początek. Dalej mamy "Narcotic Romance" i....... dzieje sie duuuuużo dobrego. Po pierwsze wchodzą ostrzejsze riffy, do głosu dochodzi wokal przeciwnej płci. Równie dobry, pozbawiony banału i...... kapitalny refren (na dwa głosy)!!! O to chodzi!!! Tak w trzeciej minucie wioślarz daje znak do tego, co czeka nas w kolejnych utworach. "I'm Lost" i tu kolejne ogromne zaskoczenie!!!! Wjeżdżają w ten numer jak.... hmm..... Rammstein??!!?? Przy okazji nie tracąc swej własnej twarzy. Do tego znów świetny wokal (niemal tradycja tego materiału). "Four Walls".... niemal thrashowy wstęp, lekko slipknotowy wokal, ale wszystko z umiarem. Później pod koniec rwane gitary z motywem klawiszowym przypominającym środek "Left Hand Path". Rewelacja!!! I na konie rodzynek w tym zacnym towarzystwie - "Poza Prawdą". Tak jak zaczęli, podobnie skończyli - balladowo. I cóż tam mamy dalej, patrzę, szukam, znowu patrzę. Co??? Koniec.... szkoda, chcę więcej!!!!!! PS. Materiał do ściągnięcia z oficjalnej strony zespołu ZA DARMOOOOO!!!!
Narmer (mrocznastrefa.com)
W 9 (!) lat po wydaniu poprzedniej EPki zatytułowanej Enigme, przypomina o sobie Coldlight Project. Wydana niedawno i dostępna za free mini płytka Sweet Girls Never Say No pokazuje nam formację nie tylko w świetnej formie, ale i po gruntownym remoncie strony internetowej, składu i stylistyki. Muzyka jest świeża, ostra, oscyluje gdzieś w kierunku gothmetalu. EPka zamyka się w pięciu nowych utworach - o zwodniczo skonstruowanej dramaturgii. Wydawnictwo zaczyna sie bowiem od przepięknej, zaśpiewanej przez Paulinę ballady Don`t Feel...a potem jest już coraz ostrzej...prawie do końca, bo płytę zamyka kolejna, bardzo emocjonalna i pnaprawdę przyjemna ballada. Nowe Coldlight Project to inteligentnie i z sercem zagrany gitarowy czad, który powinien zadowolić wszystkich miłośników cięższych brzmień sceny DI, brzmień oscylujących pomiędzy gothrockiem i metalem. Zapoznajcie sie koniecznie pobierając EPkę tutaj
I odwiedźcie stronę grupy - warto !
Pinhead (altergothic.pl)















